Obserwatorzy
niedziela, 26 stycznia 2020
KÓŁKO SIĘ PANI URWAŁO Jacek Galiński
Skuszona dość intensywnym szumem reklamowym wokół tej książki, wibrującym głównie na fanpejdżach recenzentów w portalach społecznościowych, nabyłam i z zaciekawieniem dałam się ponieść również.
Mamy tu historię staruszki, mieszkającej samotnie, liczącej każdy grosz niewysokiej emerytury. Staruszki jednakowoż z charakterkiem i uporem godnym podziwu. Pewnego dnia ktoś ośmiela się włamać do jej mieszkania, zdemolować je a następnie sprofanować mundur zagninionego przed laty małżonka. Pani Zofia niewiele się zastanawiając postanawia na własną rękę prowadzić śledztwo, poważając tym samym kompetencje odpowiednich służb mundurowych, które, oględnie rzecz ujmując, uważa za wysoce nieskuteczne.
Książka jest kwalifikowana jako komedia kryminalna, tak więc mamy tutaj rzeczywiście mnóstwo zabawnych zwrotów akcji, gagów sytuacyjnych, humoru wynikającego z błyskotliwych dialogów. Jednocześnie główna bohaterka stawowi kwintesencję stereotypów dotyczących wszelakich słabości ludzi starszych, dlatego też stanowi postać nie tylko zabawną i intrygującą, ale, i chyba przede wszystkim, irytującą. Umiejętnie wpleciona w fabułę prawda dotycząca niełatwej społecznej sytuacji osób starszych w naszym kraju stanowi element usprawiedliwienia i swego rodzaju złagodzenie wizerunku mściwej i dość wrednej staruszki.
Książka jest, owszem lekka, zabawna, zawiera wiele niespodziewanych zwrotów, bawi ale momentami może pobudzić również do refleksji. Czyta się ją szybko. Humor jest prosty, nie zawiera insynuacji, podtekstów. Nie jest subtelny i literacko wysmakowany. Pozycja idealna na plażę, czy do połknięcia w niedzielne popołudnie. Osobiście brakowało mi w niej polotu, estetycznych wrażeń językowych, inteligentnych wyrażeń. Lubię rozsmakować się nie tylko w treści i konstrukcji bohaterów, ale również w języku, jaki buduje opowieść. Dlatego czytanie zakończyłam z poczuciem niedosytu.